Rozdział pierwszy.
Nazywam się Mogglie Lovely.
Rodzina i przyjaciele mówią na mnie Mo. Cóż...może na wstępnie opowiem coś o
sobie.
Mam 18 lat. Ha! Wprawdzie
skończyłam tyle dwa tygodnie temu ale, cóż chyba mogę nazwać się dorosłą. Nie
mam dużego grona przyjaciół. W zasadzie jest nas razem sześć osób.
Ja, moja przyjaciółka Gabi która
jest w tym samym wieku co ja. Następnie nasi kochani bliźniacy Matt i Tom mają
oni 19 lat. Chris który także ma 19 lat. Oraz najstarszy i na pewno
najmądrzejszy z nas Ian ma on 20 lat. Kocham ich wszystkich , ale jeśli
spojrzeć prawdzie w oczy to Matt jest moją bratnią duszą. Znamy się od kołyski.
Nawet gdy nasze mamy były w ciąży planowały nasze wesele.
Ha! Ja z Mattem wesele!
Niedorzeczność! Traktuje go jak swojego brata.
Apropos rodziny.
Moja mama Karmen która ma
..cóż nie wiem ,ale na pewno jest młoda podobnie jak mój tata.
Nazywa się Bobby. Są cudowną
parą o podobnych zainteresowaniach na przykład jest nim gotowanie oraz
fotografia.
Oczywiście muszę wspomnieć o
rodzeństwie.
Mam o rok starszą siostrę
Amber. W zasadzie to nie jesteśmy do siebie w ogóle podobne.
Ami jest poukładana i
posłuszna, a do mnie pod żadnym pozorem nie można tak rzec.
Może nie jestem jakąś
nieposkromioną wariatką , ale posłuszna na pewno nie jestem. O nie co to to
nie. Nigdy !
Mam także brata. Nazywa się
Patrick. Ma 15 lat. Jest…. cóż niegrzecznym chłopcem.
Nie raz rodzice byli wzywani
do szkoły za wstręcie bójki lub za wyzwiska kierowane w stronę nauczycieli. Ale
jak by nie patrzeć Patrick to dobry chłopak. Zawszę będzie moim małym kochanym
braciszkiem.
Więc zostałam jeszcze ja..
Hymmm… Może najpierw opiszę swój wygląd zewnętrzny.
Liczę dość no Ok nie będę
owijać w bawełnę … jestem niska mam nie całe 152 centymetry .
Ta.. wiem jestem mała. Zawszę
marzyłam że któregoś dnia będę miała 180…ale to tylko marzenia..
Mam długie brązowe włosy
które są w wiecznym nieładzie. Ogromne niebieskie oczy to z całą pewnością mój
jeden ze znaków rozpoznawczych.
Kolejnym ze znaków są moje
dość spore usta. Można rzec że wyglądają jak serce.. nie lubię ich.
Jak dla mnie są zdecydowanie
za duże.
Ok. Mogę też powiedzieć że
moje dłonie przypominają raczki pięcioletniej dziewczynki ponieważ są malutkie
, ale je natomiast lubię.
Hymn.. może opowiem coś o
sobie..
Jak już wspomniałam wcześniej
mam 18 lat. W swoim krótkim życiu chciałam byś już prawię każdym. Serio! Kucharzem,
DJ, tancerką , piosenkarką , policjantem , nauczycielką i wieloma innymi.
W końcu zdecydowałam że zajmę
się anglistyką. Zawszę marzyłam żeby pisać książki. Ludzie zawszę mówili mi ze
się do tego nadaje bo mam wybujałą wyobraźnie i takie tam.
Co do mojego charakteru to
jedną z cech jaką się odznaczam to maja wrażliwość . Moja cholena wrażliwość .
Ryczę dosłownie na każdym filmie wliczając w to reklamy syropów czy opon do
samochodów. Ta.. wspominałam że jestem dziwna? Zdecydowanie powinnam!
Ale jestem także pyskata i
wygadana. W dzieciństwie zawszę załatwiałam sprawy jasno ..
Cóż prałam się. Ale Matt
zawszę ratował mnie z opałów.
Ale nie zawszę jestem taka. W
zasadzie to tylko przy rodzinie no i oczywiście przyjaciołach.
Tak to zawszę jestem
nieśmiała.
Rumienie się i jąkam. Taa..
cała Mo.
Przeważnie gdy mam coś do uczczenia
wybieramy się naszą paczką do jednego klubu w Londynie. Nazywa się on „Danger”
Kocham tam chodzić! W zasadzie to nie chodzę po żadnych innych klubach. Nie
jestem typem imprezowiczki. Raczej wole inne klimaty. Ale wtedy było co
świętować. Chris zdał egzaminy na które zakuwał dobry miesiąc!
Uzgodniliśmy ze spotkamy się
przed klubem.
Jak zwykle musiałam się
spóźnić….
-Przepraszam was ale sami
wiecie…-powiedziałam słodko i posłałam im swój „popisowy” uśmiech. Nie chciałam
pogorszyć swojej sytuacji. Cóż spóźniłam się dobre pół godziny..
-HAHAHA – tyle zrozumiałam z
wypowiedzi Toma.
-Cooo –powiedziałam jak mam
to w zwyczaju przeciągając. Po chwili zorientowałam się o co im chodzi i sama
zaczęłam się głośno śmieć. Moja czarna koronkowa sukienka którą miałam na sobie
była ubrana na lewą stronę.
-Chodź- powiedział Matt i
złapał mnie za rękę. Poszliśmy w stronę toalet. Możecie sobie pomyśleć że
przecież sama bym tam trafiła. To prawda, ale Matt by mnie tom w życiu samej
nie puścił. Cudem wygoniłam do z pod dziwi łazienek i kazałam udać się w stronę
pozostałych.
- Ok no już idę. Będziemy tam
gdzie zawszę. Uważaj na siebie – puścił mi oczko co odwzajemniłam uśmiechem i
tyle go widziałam.
Kompletnie pozbawiona
jakiegokolwiek wdzięku odwróciłam się i weszłam do WC.
Och.. zapomniałabym
powiedzieć. Jestem kompletną kalekom. Przewracam się na własnych nogach i
ogólnie nie umiem chodzić … Wracając.
Nacisnęłam jedną z klamek
kabiny. Już miałam wejść do środka gdy moim oczom ukazał się nieprzyjemny
widok.
Była to dziewczyna która
właśnie robiła TO z chłopakiem w publicznej toalecie !
Możecie to sobie wyobrazić
?!! W TOALECIE !! FUJ!
Gdy tylko mnie zobaczyli
odczepili się od siebie.
Dziewczyna miała może z 23
lata. Miała długie platynowe blond włosy. Może gdyby nie kilo tapety którą
miała na twarzy byłaby nawet całkiem ładna? Kto wie. Co do jej ubioru to nie ma
co pisać bo mniej to ma tylko nagi człowiek.
Natomiast ten chłopak który z
nią był… szczerze z jego urodom nie radzę konkurować.
Miał na sobie białe trampki i
w zasadzie to jedyny element który wyróżniał się w jego obiorze.
Był cały na czarno.
Zaczynając od idealnie dopasowanych czarnych rurek idąc w górę do
uwydatniającej jego mięśnie koszulki. Z całą pewnością jego znakiem szczególnym
są jego bazowe loki zaczesane do góry i dołeczki w policzkach. Dostrzegłam je
wtedy gdy uśmiechną się do mnie lubieżnie i mniej więcej wtedy gdy spaliłam
buraka! Jak zwykle!
-Ok mała my już będziemy się
żegnać – powiedział do dziewczyny z którą właśnie .. !
Och.. czy na serio musiałam
się odezwać ?
-Nie n-nie przeszkadzajcie
so- sobie j-ja już i-i tak wych-wychodzdze- powiedziałam a raczej wydukałam i
spuściłam wzrok na swoje palce. Czułam jak mój rumień na policzku znacznie się
pogłębił.
-Nie my już
skończyliśmy-powiedział i puścił do mnie oczko- Możesz już wyjść Tara-
powiedział znacznie podirytowany chłopak kierując słowa do dziewczyny.
-Harry ale..-nie pozwolił jej
dokończyć bo znowu powiedział tym swoim głębokim głosem.
-Powiedziałem wyjdź!- ta…
powiedział to ostro bardzo ostro. Dziewczyny to nie ruszyło . ale ja aż
podskoczyłam w miejscu.
-Nie bój się kochanie –
powiedział do mnie chłopak. Rzec żę byłam przerażona to stanowcze nie
dopowiedzenie.
-Dupek z Ciebie Hazz
-powiedziała jak mniemam Tara poprawiając swoją białą mini.
-Och.. skończ już i wypad ! –
wow niezły jest przed chwilą pozwalał siedzieć jej no sobie okrakiem a teraz
kieruję do niej tak ostre słowa!
-Umm..ee. .bo w zasadzie to
ja powinnam się już zbierać- powiedziałam i ze zdenerwowania przechodziłam z
nogi na nogę. W tym samym momencie Tara opuściła pomieszczenie w którym się znajdowaliśmy.
O nie jestem z Nim sam na sam !
-Ale chyba po coś tu
przyszłaś więc pytam to to takiego – powiedział Harry i znacznie zmniejszył
dystans między nami. Moje zdenerwowanie przybrało na wadze. Przygryzłam wargę i
spojrzałam w jego szmaragdowe oczy. Cóż prawda jest taka że są one prześliczne.
-Emm. .g-gdybyś nie
z-zauważył moja sukienka j-jest źle założona więc. -powiedziałam nie pewnie i
zaczęłam cofać się w stronę wyjścia – choć w z-zasadzie to już n-nie ważne-wydukałam
ostatnie zdanie i już dotknęłam klamki lecz chłopak chwycił mój nadgarstek i
przyciągnął do swojego ciała. W rezultacie całym swoim ciałem napierałam na
niego oczywiście tylko po to by utrzymać równowagę choć i tak nie obeszło się
bez zachwiania.
-Umm.. podoba mi się poza
jakiej się znajdujemy- puścił mi oczko, ale chyba szybko zorientował się że
jego tok myślenia nie przypadł mi do gustu i zmienił temat.-więc.. pomogę
Ci-dodał a mnie zatkało.
O czym on do cholery mówi ?!
-Słucham !? – powiedziałam
donośnie i znacznie pewniej siebie niż na początku.
-Jestem dobrze wychowany więc
pomogę Ci z tą Twoją seksowną sukieneczką- znów obdarzył mnie tym swoim
figlarnym uśmieszkiem i znacznie zbliżył się do mojej twarzy lecz w porę
zrobiłam unik.
-Och.. n-nie .. to znaczy
poradzę sobie- powiedziałam i znowu przygryzłam wargę. Taki nawyk.
-Jak masz na imię piękna? Bo
moje już chyba znasz prawda?- wypowiadane przez niego słowa tworzyły ciarki
dole mojego kręgosłupa, ale muszę przyznać że jego sam głos może działać cuda.
Mo o czym ty myślisz !- a gdybyś
miała jakież wątpliwości to na imię mi Harry.
Ok powiem mu jak się nazywam
i muszę stad jak najszybciej uciec.
-Mo- powiedziałam najciszej
jak tylko potrafiłam.
-Piękne imię dla takiej
piękności jak Ty ..Mo- sposób w jaki powiedział moje imię zmusił mnie do tego
abym na niego spojrzała. Wpatrywał się we mnie. W jego oczach dostrzegłam coś
dziwnego.
Z jednej strony był w nich
blask na pewno spowodowany jego „humorem do podrywania” w tym przypadku akurat
mnie. Natomiast z drugiej strony widziałam ciemność. Ciemność i pustkę.
Może właśnie to wyrwało mnie
z transu w jakom się znajdowałam.
-Emm… m-muszę iść- nie
czekając na to co zrobi bądź powie wręcz wybiegłam z toalet.
Jak poparzona kierowałam się
do stolika przy którym znajdowałam się grupka moich przyjaciół.
W między czasie odwróciłam
się i to co dostrzegłam zmroziło krew w moich żyłach.
Za sobą dostrzegłam
piekielnie wkurzonego Harr’rgo. Złość kipiała od niego z daleka. Zgaduje że
powodem jego stanu jest moja ucieczka, więc tym bardziej dziękowałam w duchu że
zbliżałam się do mojego stolika.
-Hej, przepraszam że tak
długo- powiedziałam na jednym oddechu i zajęłam miejsce z samego rogu koło
Iana.
-Czyś ty zwariowała?!
Martwiliśmy się o Ciebie- powiedziała Gabi. Nie będę się dziwić ponieważ
naprawdę długo mnie nie było.
-Tak macie rację.
Przepraszam. Opowiem wam wszystko ale najpierw muszę się napić.- powiedziałam i
w tym samym momencie Matt podsunął mi pod nos drinka. –Dzięki- powiedziałam i
uśmiechnęłam się najszerzej jak potrafiłam w stronę Matta. Chłopak odwzajemnił
mój gest i lekko pokręcił głową.
Gdy tylko spożyłam swój napój
opowiedziałam im historię która miała miejsce chwilę temu.
-Ta.. i wiecie co? Ten cały
Harry stoi przy barze- powiedziałam na co automatycznie każdy podążył za moim
wzrokiem.
-Nie mówisz naprawdę Mo-
powiedziała przerażona Gabi.
-Ym.. dlaczego miała bym nie
mówić tego poważnie? Mówię całkiem serio.- powiedziałam i spojrzałam w stronę
chłopaka. Swoje łokcie opierał o bar. Buł wrzucony w naszą stronę, a jego wzrok
nawet na chwile nie opuszczał mojej osoby.
-To Styles. Harry Styles-
wtrącił się Ian.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Więc pierwszy rozdział mamy za nami !!
Była bym bardzo wdzięczna jeśli by choć jedna osoba to przeczytała.
Jeśli pod tym rozdziałem pojawi się jeden komentarz będę go kontynuować.
Jak zwykle pierwszy troszkę nudny, ale myślę że z czasem się rozkręcę :)
Miłego czytania xoxo
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz