środa, 29 stycznia 2014






                   Rozdział pierwszy.



Nazywam się Mogglie Lovely. Rodzina i przyjaciele mówią na mnie Mo. Cóż...może na wstępnie opowiem coś o sobie.
Mam 18 lat. Ha! Wprawdzie skończyłam tyle dwa tygodnie temu ale, cóż chyba mogę nazwać się dorosłą. Nie mam dużego grona przyjaciół. W zasadzie jest nas razem sześć osób.
Ja, moja przyjaciółka Gabi która jest w tym samym wieku co ja. Następnie nasi kochani bliźniacy Matt i Tom mają oni 19 lat. Chris który także ma 19 lat. Oraz najstarszy i na pewno najmądrzejszy z nas Ian ma on 20 lat. Kocham ich wszystkich , ale jeśli spojrzeć prawdzie w oczy to Matt jest moją bratnią duszą. Znamy się od kołyski. Nawet gdy nasze mamy były w ciąży planowały nasze wesele.
Ha! Ja z Mattem wesele! Niedorzeczność! Traktuje go jak swojego brata.
Apropos rodziny.
Moja mama Karmen która ma ..cóż nie wiem ,ale na pewno jest młoda podobnie jak mój tata.
Nazywa się Bobby. Są cudowną parą o podobnych zainteresowaniach na przykład jest nim gotowanie oraz fotografia.
Oczywiście muszę wspomnieć o rodzeństwie.
Mam o rok starszą siostrę Amber. W zasadzie to nie jesteśmy do siebie w ogóle podobne.
Ami jest poukładana i posłuszna, a do mnie pod żadnym pozorem nie można tak rzec.
Może nie jestem jakąś nieposkromioną wariatką , ale posłuszna na pewno nie jestem. O nie co to to nie. Nigdy !
Mam także brata. Nazywa się Patrick. Ma 15 lat. Jest…. cóż niegrzecznym chłopcem.
Nie raz rodzice byli wzywani do szkoły za wstręcie bójki lub za wyzwiska kierowane w stronę nauczycieli. Ale jak by nie patrzeć Patrick to dobry chłopak. Zawszę będzie moim małym kochanym braciszkiem.
Więc zostałam jeszcze ja.. Hymmm… Może najpierw opiszę swój wygląd zewnętrzny.
Liczę dość no Ok nie będę owijać w bawełnę … jestem niska mam nie całe 152 centymetry .
Ta.. wiem jestem mała. Zawszę marzyłam że któregoś dnia będę miała 180…ale to tylko marzenia..
Mam długie brązowe włosy które są w wiecznym nieładzie. Ogromne niebieskie oczy to z całą pewnością mój jeden ze znaków rozpoznawczych.
Kolejnym ze znaków są moje dość spore usta. Można rzec że wyglądają jak serce.. nie lubię ich.
Jak dla mnie są zdecydowanie za duże.
Ok. Mogę też powiedzieć że moje dłonie przypominają raczki pięcioletniej dziewczynki ponieważ są malutkie , ale je natomiast lubię.
Hymn.. może opowiem coś o sobie..
Jak już wspomniałam wcześniej mam 18 lat. W swoim krótkim życiu chciałam byś już prawię każdym. Serio! Kucharzem, DJ, tancerką , piosenkarką , policjantem , nauczycielką i wieloma innymi.
W końcu zdecydowałam że zajmę się anglistyką. Zawszę marzyłam żeby pisać książki. Ludzie zawszę mówili mi ze się do tego nadaje bo mam wybujałą wyobraźnie i takie tam.
Co do mojego charakteru to jedną z cech jaką się odznaczam to maja wrażliwość . Moja cholena wrażliwość . Ryczę dosłownie na każdym filmie wliczając w to reklamy syropów czy opon do samochodów. Ta.. wspominałam że jestem dziwna? Zdecydowanie powinnam!
Ale jestem także pyskata i wygadana. W dzieciństwie zawszę załatwiałam sprawy jasno ..
Cóż prałam się. Ale Matt zawszę ratował mnie z opałów.
Ale nie zawszę jestem taka. W zasadzie to tylko przy rodzinie no i oczywiście przyjaciołach.
Tak to zawszę jestem nieśmiała.
Rumienie się i jąkam. Taa.. cała Mo.


        Przeważnie gdy mam coś do uczczenia wybieramy się naszą paczką do jednego klubu w Londynie. Nazywa się on „Danger” Kocham tam chodzić! W zasadzie to nie chodzę po żadnych innych klubach. Nie jestem typem imprezowiczki. Raczej wole inne klimaty. Ale wtedy było co świętować. Chris zdał egzaminy na które zakuwał dobry miesiąc!
Uzgodniliśmy ze spotkamy się przed klubem.
Jak zwykle musiałam się spóźnić….
-Przepraszam was ale sami wiecie…-powiedziałam słodko i posłałam im swój „popisowy” uśmiech. Nie chciałam pogorszyć swojej sytuacji. Cóż spóźniłam się dobre pół godziny..
-HAHAHA – tyle zrozumiałam z wypowiedzi Toma.
-Cooo –powiedziałam jak mam to w zwyczaju przeciągając. Po chwili zorientowałam się o co im chodzi i sama zaczęłam się głośno śmieć. Moja czarna koronkowa sukienka którą miałam na sobie była ubrana na lewą stronę.
-Chodź- powiedział Matt i złapał mnie za rękę. Poszliśmy w stronę toalet. Możecie sobie pomyśleć że przecież sama bym tam trafiła. To prawda, ale Matt by mnie tom w życiu samej nie puścił. Cudem wygoniłam do z pod dziwi łazienek i kazałam udać się w stronę pozostałych.
- Ok no już idę. Będziemy tam gdzie zawszę. Uważaj na siebie – puścił mi oczko co odwzajemniłam uśmiechem i tyle go widziałam.
Kompletnie pozbawiona jakiegokolwiek wdzięku odwróciłam się i weszłam do WC.
Och.. zapomniałabym powiedzieć. Jestem kompletną kalekom. Przewracam się na własnych nogach i ogólnie nie umiem chodzić … Wracając.
Nacisnęłam jedną z klamek kabiny. Już miałam wejść do środka gdy moim oczom ukazał się nieprzyjemny widok.
Była to dziewczyna która właśnie robiła TO z chłopakiem w publicznej toalecie !
Możecie to sobie wyobrazić ?!! W TOALECIE !! FUJ!
Gdy tylko mnie zobaczyli odczepili się od siebie.
Dziewczyna miała może z 23 lata. Miała długie platynowe blond włosy. Może gdyby nie kilo tapety którą miała na twarzy byłaby nawet całkiem ładna? Kto wie. Co do jej ubioru to nie ma co pisać bo mniej to ma tylko nagi człowiek.
Natomiast ten chłopak który z nią był… szczerze z jego urodom nie radzę konkurować.
Miał na sobie białe trampki i w zasadzie to jedyny element który wyróżniał się w jego obiorze.
Był cały na czarno. Zaczynając od idealnie dopasowanych czarnych rurek idąc w górę do uwydatniającej jego mięśnie koszulki. Z całą pewnością jego znakiem szczególnym są jego bazowe loki zaczesane do góry i dołeczki w policzkach. Dostrzegłam je wtedy gdy uśmiechną się do mnie lubieżnie i mniej więcej wtedy gdy spaliłam buraka! Jak zwykle!
-Ok mała my już będziemy się żegnać – powiedział do dziewczyny z którą właśnie .. !
Och.. czy na serio musiałam się odezwać ?
-Nie n-nie przeszkadzajcie so- sobie j-ja już i-i tak wych-wychodzdze- powiedziałam a raczej wydukałam i spuściłam wzrok na swoje palce. Czułam jak mój rumień na policzku znacznie się pogłębił.
-Nie my już skończyliśmy-powiedział i puścił do mnie oczko- Możesz już wyjść Tara- powiedział znacznie podirytowany chłopak kierując słowa do dziewczyny.
-Harry ale..-nie pozwolił jej dokończyć bo znowu powiedział tym swoim głębokim głosem.
-Powiedziałem wyjdź!- ta… powiedział to ostro bardzo ostro. Dziewczyny to nie ruszyło . ale ja aż podskoczyłam w miejscu.
-Nie bój się kochanie – powiedział do mnie chłopak. Rzec żę byłam przerażona to stanowcze nie dopowiedzenie.
-Dupek z Ciebie Hazz -powiedziała jak mniemam Tara poprawiając swoją białą mini.
-Och.. skończ już i wypad ! – wow niezły jest przed chwilą pozwalał siedzieć jej no sobie okrakiem a teraz kieruję do niej tak ostre słowa!
-Umm..ee. .bo w zasadzie to ja powinnam się już zbierać- powiedziałam i ze zdenerwowania przechodziłam z nogi na nogę. W tym samym momencie Tara opuściła pomieszczenie w którym się znajdowaliśmy. O nie jestem z Nim sam na sam !
-Ale chyba po coś tu przyszłaś więc pytam to to takiego – powiedział Harry i znacznie zmniejszył dystans między nami. Moje zdenerwowanie przybrało na wadze. Przygryzłam wargę i spojrzałam w jego szmaragdowe oczy. Cóż prawda jest taka że są one prześliczne.
-Emm. .g-gdybyś nie z-zauważył moja sukienka j-jest źle założona więc. -powiedziałam nie pewnie i zaczęłam cofać się w stronę wyjścia – choć w z-zasadzie to już n-nie ważne-wydukałam ostatnie zdanie i już dotknęłam klamki lecz chłopak chwycił mój nadgarstek i przyciągnął do swojego ciała. W rezultacie całym swoim ciałem napierałam na niego oczywiście tylko po to by utrzymać równowagę choć i tak nie obeszło się bez zachwiania.
-Umm.. podoba mi się poza jakiej się znajdujemy- puścił mi oczko, ale chyba szybko zorientował się że jego tok myślenia nie przypadł mi do gustu i zmienił temat.-więc.. pomogę Ci-dodał a mnie zatkało.
O czym on do cholery mówi ?!
-Słucham !? – powiedziałam donośnie i znacznie pewniej siebie niż na początku.
-Jestem dobrze wychowany więc pomogę Ci z tą Twoją seksowną sukieneczką- znów obdarzył mnie tym swoim figlarnym uśmieszkiem i znacznie zbliżył się do mojej twarzy lecz w porę zrobiłam unik.
-Och.. n-nie .. to znaczy poradzę sobie- powiedziałam i znowu przygryzłam wargę. Taki nawyk.
-Jak masz na imię piękna? Bo moje już chyba znasz prawda?- wypowiadane przez niego słowa tworzyły ciarki dole mojego kręgosłupa, ale muszę przyznać że jego sam głos może działać cuda.
Mo o czym ty myślisz !- a gdybyś miała jakież wątpliwości to na imię mi Harry.
Ok powiem mu jak się nazywam i muszę stad jak najszybciej uciec.
-Mo- powiedziałam najciszej jak tylko potrafiłam.
-Piękne imię dla takiej piękności jak Ty ..Mo- sposób w jaki powiedział moje imię zmusił mnie do tego abym na niego spojrzała. Wpatrywał się we mnie. W jego oczach dostrzegłam coś dziwnego.
Z jednej strony był w nich blask na pewno spowodowany jego „humorem do podrywania” w tym przypadku akurat mnie. Natomiast z drugiej strony widziałam ciemność. Ciemność i pustkę.
Może właśnie to wyrwało mnie z transu w jakom się znajdowałam.
-Emm… m-muszę iść- nie czekając na to co zrobi bądź powie wręcz wybiegłam z toalet.
Jak poparzona kierowałam się do stolika przy którym znajdowałam się grupka moich przyjaciół.
W między czasie odwróciłam się i to co dostrzegłam zmroziło krew w moich żyłach.
Za sobą dostrzegłam piekielnie wkurzonego Harr’rgo. Złość kipiała od niego z daleka. Zgaduje że powodem jego stanu jest moja ucieczka, więc tym bardziej dziękowałam w duchu że zbliżałam się do mojego stolika.
-Hej, przepraszam że tak długo- powiedziałam na jednym oddechu i zajęłam miejsce z samego rogu koło Iana.
-Czyś ty zwariowała?! Martwiliśmy się o Ciebie- powiedziała Gabi. Nie będę się dziwić ponieważ naprawdę długo mnie nie było.
-Tak macie rację. Przepraszam. Opowiem wam wszystko ale najpierw muszę się napić.- powiedziałam i w tym samym momencie Matt podsunął mi pod nos drinka. –Dzięki- powiedziałam i uśmiechnęłam się najszerzej jak potrafiłam w stronę Matta. Chłopak odwzajemnił mój gest i lekko pokręcił głową.
Gdy tylko spożyłam swój napój opowiedziałam im historię która miała miejsce chwilę temu.
-Ta.. i wiecie co? Ten cały Harry stoi przy barze- powiedziałam na co automatycznie każdy podążył za moim wzrokiem.
-Nie mówisz naprawdę Mo- powiedziała przerażona Gabi.
-Ym.. dlaczego miała bym nie mówić tego poważnie? Mówię całkiem serio.- powiedziałam i spojrzałam w stronę chłopaka. Swoje łokcie opierał o bar. Buł wrzucony w naszą stronę, a jego wzrok nawet na chwile nie opuszczał mojej osoby.
-To Styles. Harry Styles- wtrącił się Ian.






~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Więc pierwszy rozdział mamy za nami !!
Była bym bardzo wdzięczna jeśli by choć jedna osoba to przeczytała.
Jeśli pod tym rozdziałem pojawi się jeden komentarz będę go kontynuować.
Jak zwykle pierwszy troszkę nudny, ale myślę że z czasem się rozkręcę :)
Miłego czytania xoxo

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz